Rodzina nie traci nadziei, a śledczy próbują odtworzyć ostatnie godziny przed zniknięciem dziewczynki. Szczególną uwagę zwracają relacje osób, które mogły widzieć ją jako ostatnie. Nie wszystkie przekazywane informacje układają się jednak w spójną całość.

Roksana Jurczyszyn zaginęła w Warszawie. Detektyw dostrzegł niepokojące sprzeczności

13-letnia Roksana Jurczyszyn zaginęła 10 października 2026 roku w Warszawie. Tego dnia powiedziała rodzicom, że wybiera się z koleżanką do galerii handlowej. Późniejsze ustalenia wskazały jednak, że znalazła się na Bulwarach Wiślanych, gdzie spędzała czas ze znajomymi. Około godziny 21 miała telefonicznie zapewnić ojca, że wraca do domu metrem. Obiecała ponowny kontakt po dziesięciu minutach. Od tamtej chwili nie udało się z nią skontaktować.

Zobacz także:

W poszukiwania zaangażowali się policjanci, bliscy dziewczynki oraz detektyw Kamil Sobkiewicz, działający na zlecenie rodziny. Współpracuje z nim dziennikarz Patryk Szulc z kanału Podejrzani. Ich uwagę przykuły relacje koleżanek nastolatki, które mogą mieć znaczenie dla odtworzenia wydarzeń. Jak przekazał detektyw, część wypowiedzi zawiera sprzeczności, których nie udało się dotąd wyjaśnić.

Szczególne zainteresowanie wzbudziła jedna z osób określanych jako koleżanka zaginionej. Sobkiewicz przyznał, że jego zespół dokładniej przyjrzał się tej postaci. To jeden z analizowanych tropów, który może pomóc ustalić dalszy przebieg zdarzeń. Nie oznacza to jednak, że komukolwiek postawiono zarzuty lub potwierdzono udział osób trzecich w zaginięciu.

Tajemniczy trop okazał się fałszywy. Nocne doniesienia nie znalazły potwierdzenia

Wokół sprawy pojawiło się wiele informacji, które wymagały pilnego sprawdzenia. Jedna z nich dotyczyła rzekomej obecności Roksany w warszawskim klubie około godziny trzeciej nad ranem. Taką wersję przedstawiono podczas internetowej transmisji. Szybko okazało się jednak, że ten kierunek poszukiwań prowadzi donikąd.

Przedstawiciele lokalu przekazali Patrykowi Szulcowi, że w dniu zaginięcia odbywała się tam zamknięta impreza przeznaczona dla dorosłych. Zakończyła się około północy, a lokal był już zamknięty o godzinie wskazywanej w relacjach. Informacje te podważyły wcześniejsze doniesienia. Dla osób szukających nastolatki oznaczało to konieczność skupienia się na innych możliwościach.

Detektyw mówi o konkretnych tropach. Poszukiwania nad Wisłą trwają

Niepokój budzą również niesprawdzone historie krążące w internecie. Patryk Szulc przyznał, że jego zespół analizuje źródła sprzecznych przekazów. Dziennikarz podejrzewa, że część informacyjnego zamieszania może być celowa, ale na razie nie przedstawiono dowodów potwierdzających tę hipotezę. Zapowiedział ujawnienie kolejnych ustaleń dopiero po ich weryfikacji.

Równolegle prowadzono działania nad Wisłą. Funkcjonariusze, rodzina oraz współpracujący z nimi poszukiwacze sprawdzali teren po drugiej stronie rzeki. W akcji wykorzystywane są także psy tropiące. Sobkiewicz poinformował, że nie odnaleziono ciała dziewczynki. Zaznaczył przy tym, że poszukiwania koncentrują się na odnalezieniu Roksany żywej.

Detektyw nie wyklucza różnych scenariuszy, w tym możliwości ukrywania się nastolatki, wypadku lub udziału osób trzecich. Żaden z tych wariantów nie został jednak potwierdzony. Policja zapewnia, że sprawdza napływające zgłoszenia i pozostaje w kontakcie z rodziną. Na 19 października nie ogłoszono przełomu, a los 13-latki nadal pozostaje nieznany.